RSS
niedziela, 16 grudnia 2018

1. nasza Galaktyka nieuchronnie zderzy się z sąsiednią - tak mniej więcej za 13 miliardów lat
2. zupełnie nic nie wiadomo co się działo z naszym Wszechświatem w samym jego początku - od zera do mniej więcej 10 do -43 sekundy. Potem też niewiele wiadomo, ale teoretycznie można tam sięgnąć.
i wyłącznie takich, z grubsza rzecz biorąc, zmartwień życzę wszystkim w przyszłym (i w następnych takoż) roku :-)

10:42, agnieszka_spod_szczytna
Link Dodaj komentarz »

Im bardziej prószy śnieg bim bom Tym bardziej sypie śnieg bim bom Jak biały puch z poduszki. I nie wie zwierz czy człek bim bom...jak marzną mi paluszki. Puchatku, powinno być uszki...
Ten pierwszy śnieg, nie wiedzieć czemu, zawsze cieszy. Hm, ale dlaczego cieszy, skoro jutro z rana nieuchronnie będę musiała wezwać z gminy odśnieżarkę. I czy ona, ta odśnieżarka nie zdewastuje mojej drogi com ją temi ręcami w pocie czoła taczką i łopatą utwardzała na wiosnę. Ale póki co - bim bom.

10:34, agnieszka_spod_szczytna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 grudnia 2018

14:21, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (3) »
czwartek, 13 grudnia 2018

Zomo jest to takie zwierze
co nie żyje na Riwierze
jest to cząstka tego kraju
komunistycznego raju
jest to bydlę bardzo duże
wiernie służy tym na górze
partii wiernie aportuje
Solidarność zaś pałuje
Ref.
Gazem, gazem po oczach
jest to praca urocza
pałą, pałą przez łeb
to jest nasz chleb

A czerwoni w komitetach
siedzą już w pełnych kompletach
pełni samouwielbienia
i wydają polecenia
- naprzód chłopcy, naprzód w szyku
bić stoczniowców, bić górników
jak ci zomo sprawi lanie
ręka, noga, mózg na ścianie
Ref.

Tyle z pamięci wyciągnęłam, nawet sobie to odśpiewałam w trakcie szykowania śniadania (sobie i psu). Z okazji dzisiejszej daty.

09:23, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 grudnia 2018

To o jednej z moich licznych wnuczek ;-) - Basi lat 4 i 3 miesiące.
- Basiu, jesteś dzidziusiem
- Nie jestem - wchodzi na wagę i mówi - zobacz ile mam kilometrów

08:21, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 grudnia 2018

Dawno, dawno temu, a konkretnie na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku chodziłam z takim jednym*. Nie wiem jak to się odbywa w dzisiejszych czasach (pewnie tak samo), ale z braku kasy głównie dosłownie chodziliśmy - a to do Łazienek, a to do parku Ujazdowskiego, a to nad Wisłę lub po prostu - po ulicy. No, niestety, nadeszła zima. Zaczęliśmy więc chodzić "po kominach" czyli do tych czy owych znajomych. Najczęściej do maciupkiego mieszkanka tzw. Brudasów. Nie, oni bynajmniej nie byli brudasami, to jego ksywka z czasów dziecięcych, która w dorosłości objęła i żonę. No i On chodził bez czapki, mróz jak licho, wicher - a on bez czapki. No i pewnego razu owa "brudasowa" wręczyła Onemu czapkę zrobioną przez siebie na szydełku z jakichś wygrzebanych resztek wełny. Chodził więc w niej pilnie i pomimo, że w późniejszych latach robiłam lub kupowałam inne czapki - zawsze do tej wracał - to była ta ulubiona. Jak to się stało, że przestał w niej chodzić, ale za to zaczął ją nosić jego (i mój) syn - już nie pamiętam. No w każdym razie syn ją nosił i nosił pod koniec jej żywota pospinaną agrafkami - ale w końcu się rozpadła na tyle, że nastąpił jej kres, ale jako "święta czapka" nie wylądowała na śmietniku, tylko w szafie. Ja się jej przyglądałam i przyglądałam, żeby mu zrobić taką samą, ale jakoś nie mogłam rozkminić jak była zrobiona. No i wreszcie w tym roku przeglądając jakieś robótkowe strony - znalazłam. Noo, nie taką czapkę, ale taki ścieg. I zrobiłam!

jeszcze dorobię do tego szalik i czyż to nie jest fajny prezent podchoinkowy?
*tym samym com tu o nim nieraz pisała, a 10 lat temu z haczkiem porzuciłam go była

20:27, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 listopada 2018

Otóż tak. Wchodzi do mnie wysoka komisja kontrolna z Urzędu Marszałkowskiego w ilości sztuk trzech. Nota bene one sugerowały, żeby się spotkać w miejscowej świetlicy i były nieco zdziwione, że taka aktywna wieś a świetlicy nie posiada. No więc wchodzi owa komisja, rozgląda się, patrzy po ścianach i nagle jedna trzecia komisji w osobie Kamili co ją znam z różnych wyjazdów na widok zdjęcia ślubnego mojego syna woła - a czy to nie jest Karolina G...uk? Ja na to - owszem, tak, obecnie R...owa, moja synowa. O rany, rzecze Kamila, myśmy razem studiowały i nawet kiedyś gościłam u nich w domu.

Na drugi dzień byłyśmy jak zwykle w środę na basenie. W środy w tym roku basen jest za darmo. Ja jak zwykle pływam, Halina trochę, ale poza tym telepie się po baseniku dla dzieci, Krysia cuzamem w jakuzi. No i w tym baseniku dziecięcym jakaś pani ćwiczyła. Oczywiście zaczęły gadać z Haliną i nagle Halina woła - Krysia - chodź no tu, chodź. Bo się z tą panią dogadały, że być może z Krysią się znają. Ta pani, Lucyna zresztą, jak zaczęła gadać z Krysią tak się dogadały, że są siostrami ciotecznymi, że niegdyś nawet u siebie bywały nawzajem, ale jakoś się kontakt urwał już dawno dawno temu, mieszkają ok 50 km od siebie i tak jakoś... Wymieniły się telefonami i mają zamiar wznowić kontakty.

15:45, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 listopada 2018

Jak mawiano w mojej rodzinnej miejscowości - kuntrol. Ma tu być około jedenastej, aby skontrolować pewien projekt z ubiegłego roku. Finansowany przez Urząd Marszałkowski. Oczywiście już nas dwa tygodnie temu uprzedzili, że będą. Odebrałam od księgowego oryginały faktur dając mu w zamian ksero, resztę papierów mam. Chyba. Bo te kobity co tę kuntrol mają robić coś tam dźwąkały o umowach wolontariackich, a ja mam tylko oświadczenia wolontariuszy w dodatku nie oryginały tylko xero. Orginały poszły do województwa wraz ze sprawozdaniem, które, nota bene, zostało zaakceptowane. Więc po co ta kontrola, skoro zaakceptowane?? No nic, wysprzątane, jeszcze trzeba ostatecznie podłogę przetrzeć (z tego psa wciąż lecą kudły i lecą, ileż tego taka mała suczka może naprodukować) i ganek. Halinka ugotowała dla tych pań kontrolerek zupę gulaszową, Krysia zrobiła sernik. A w ogóle to my się z nimi znamy z różnych for (w tym roku nie ma :-( ) i szkoleń - to Kamila i Jagoda - ale - kuntrol to kuntrol, na pewno się czepną o ten brak umów.
P.S. Wszystko przebiegło sprawnie, o brak umów się nie czepnęły, no bo jeśli praca wolontariusza trwa mniej niż miesiąc to wystarczy umowa ustna, ale hehe i hihi w takim przypadku należy wolontariuszowi wykupić ubezpieczenie od NNW. Kurde molo, co za bzdura w naszym przypadku. No ja nie mogę. Wolontariusz (a raczej wolontariuszka) w ramach wolontariatu przygotowuje w swojej własnej kuchni ciasto na imprezę. No owszem, no może się jej w owej kuchni jakiś wypadek przydarzyć w związku z ciastem, ale, hm ...

07:40, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (2) »
środa, 21 listopada 2018

Zaczynają do mnie spływać prezenty podchoinkowe. Niee, nie te co ja zamawiałam, na razie. Te, które zamówiła córka, dla mnie, dla syna, dla jego rodziny. Te, które w wielkiej tajemnicy zamówiła synowa dla syna i vice versa. No, jest tego trochę i mi się już zaczyna mylić co dla kogo. No i wczoraj pan kurier przyniósł walkie talkie. Piszę więc do córki czy to ona zamówiła.
- Hej Anulko, kurier przyniósł walkie talkie. To Ty zamawiałaś? Bo ja nie
- no ja, to chyba pokrowiec, zobacz, albo patelnie dla Maćka, albo empik dużo zamawiałąm, to co to?
- ani nie pokrowiec ani nie patelnie tylko walkie talkie
- Aha, A mówiłaś że duża paczka, To dla Heli i Zosi pod choinkę
- jaka duża paczka? mówiłam że walkie talkie
- Aaa, zrozumiałam wielkie takie
Hahaha
- hahahaha

07:45, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 listopada 2018

Tytuł mówi sam za siebie. Do końca listopada muszę złożyć sprawozdania z dwóch projektów. Każde po kilkanaście stron. No, nie swobodnej twórczości, na szczęście nie. To wypełnianie wielu rubryk. No to wypełniam, te z liczbami to jeszcze jako-tako, ale większość to opisy, a to czy cele projektu zostały osiągnięte (i tu opisać jak), opis rezultatów, jakby to było co innego niż w poprzednim pytaniu, no trzeba trochę wody polać, czego ja nie za bardzo umiem. No nic, robota, tak wiele roboty, ale sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało. To masz.

A poza tym to powoli robię zimę, trampolina już rozebrana i schowana, hortensja opatulona, woda z zewnętrznego kranu spuszczona, jeszcze trzeba meble tarasowe nakryć plandeką, ale to jak trochę wyschną, naciąć gałęzi i kwiatki przykryć, ale to jak padać nie będzie. No i opon jeszcze nie zmieniłam.

10:36, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 211