RSS
poniedziałek, 20 lutego 2017

Za oknem chlapa, ten cały śnieg co go tak dużo było się topi, nocą zamarza, potem znowu się topi, miejscami mokro, miejscami ślisko. Czyż to nie jest dostateczne usprawiedliwienie, że nie poszłam na kijki? A nie, tam, że mi się po prostu okropnie nie chciało. A bawić to się mam w co. Jeszcze raz dokładnie sprawdziałam nasze roczne sprawozdanie (no bo termin się nieubłaganie zbliża), poprawiłam kilka literówek, wreszcie wybrałam zdjęcia ilustrujące owo sprawozdanie, z każdej naszej wsiowej imprezy 1 lub 2, no i wszystko to wysłałam mailem do gminy. Jeszcze trzeba się będzie osobiście do gminy pofatygować, wzdech, bo niestety, ale musi być własnoręcznie podpisane. Ale to zrobimy w środę jak będziemy wracać z Olsztyna. Bo jadę jako wspieraczka duchowa z Halinką na kolejny etap jednego z jej procesów z byłym. Nie pamiętam czy to ten o alimenty czy o podział majątku, ale chyba o alimenty, bo wszak w pierwszej instancji wyrok już zapadł (dostała owych alimentów 200 PeeLeNów, ale były się odwołał). No nic, jak zdążymy - wpadniemy i podpiszemy, a jak nie - to w czwartek trzeba będzie pojechać specjalnie.

09:47, agnieszka_spod_szczytna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lutego 2017

Cały statek pałami! - wiecie z czego to?
No, może nie statek, ale auto. Pałamał. No, może nie całe, ale... Pojechaliśmy na basen w dwa auta i mój syn zdecydował, że on poprowadzi moje, żeby się przekonać czy dobrze chodzi. Ale - nie jechał tak jak ja - powolutku (mój max to 80-90 km/h, żadnych gwałtownych hamowań i w ogóle delikatnie), nie, niee. Pogrzał 120 mówiąc, że auto od czasu do czasu trzeba pogrzać, coś tam się wtedy przeczyszcza, hamulce też testował solidnie. No i tak potraktowane auto zaczęło się rozpadać. No, może nie tak całkiem i na amen, ale odpadła listwa przyokienna. Ona od samego początku trzymała się na słowo honoru i od czasu do czasu trzeba ją było wcisnąć na miejsce. Ale teraz brzdęk i odpadła. Próbowaliśmy ją znaleźć, ale gdziee tam, nie ma. Czyli - pałaami, cały statek pałaami. No cóż, trzeba będzie pojechać na szrot i dopasować jakąś, da się bez niej jeździć, ale nie wygląda dobrze. Co do reszty auta - orzekł , że jest ok.

16:21, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 lutego 2017

Oczywiście mam na myśli sikory. Od wczoraj do mojego karmnika przylatują nie tylko sikorki bogatki, ale również ubogie. Dwie zwłaszcza. Ale - ledwo spostrzegą jakiś ruch w domu i już - fruu. Bo ten karmnik powiesiłam, oczywiście, niewątpliwie po to, żeby dokarmić głodne ptaszki, a jak. Ale, hm, nie tylko po to. Również po to, żeby sobie na ptaszki popatrzeć. Więc wisi on kilka (duże kilak, czyli z drugiej piątki) od okna tarasowego. Ja widzę ptaszki, ale i one mnie. Bogatkom to nijak nie przeszkadza, chyba, że podejdę do okna i zamacham rękami, ale niby po co miałabym to robić. Ale te ubogie, a także sójki, które co prawda z karmikiem sobie fizycznie nie radzą, ale spoko se zjadają to co spadło na ziemię, uciekają jak tylko dostrzegą jakiś ruch w domu. No i trudno, ich strata.

13:32, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 lutego 2017

Ostatecznie pojechałyśmy na basen we trzy, Ani, jak zwykle, coś tam, coś tam przeszkodziło. Zapomniałyśmy, że w mazowieckim są teraz ferie i na basenie była kupa młodzieży. Ale, hehe, jak młodzież ujrzała stylowo pływającą babcię czyli mła to mi zwolniła jeden tor i nikt mi się nie plątał. Koleżanki głównie taplały się w basenie dziecinnym i w jacuzzi, ja też tam odpoczynkowo czasem zaglądałam. Ale, jeśli się nie pomyliłam w liczeniu to przepłynęłam tyle co w tytule, więc teraz z czystym sumieniem mogę zalegać na fotelu. A co!

16:23, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 13 lutego 2017

Kurcze blade, pieczone w pysk. Co jedno skończę i już, już myślę, że szlus i spokój to się nowe rodzi. Teraz mi się domagają zdjęć i list obecności z naszych ubiegłorocznych imprez - do rocznego sprawozdania z działalności. Ci z Urzędu Marszałkowskiego. Kurcze, żadnych pieniędzy nam w tamtym roku nie dali, ale cośmy za pieniądze skądinąd zrobili - to owszem chcą wiedzieć. No i tego, raczej nie należy się na nich wypinać ani nawet figi z makiem z pasternakiem im pokazywać - tylko grzecznie zrobić czego żądają. Bo - może w tym roku jakieś pieniążki przydzielą? Chcielibyśmy plac zabaw urządzić. Co prawda w naszej wsi dzieci jest zaledwie kilkoro (w ostatnim roku przybyło dwoje, ale one się jeszcze na plac zabaw nie nadają), ale latem jest tutaj cała chmara i na pewno by chętnie skorzystały. Aale, ten projekt to chyba dopiero po moim powrocie z Kalifornii, a propos tom se właśnie przed chwilką zarezerwowała przedwyjazdowy hotel w Warszawie, jak zwykle Gromada koło lotniska, która to Gromada już wcale Gromadą nie jest tylko jakoweś Sangate, bo Gromada ten hotel sprzedała. No nic, zaraz jedziemy całą czteroosobową babską gromadą do Szczytna to wezmę te listy obecności aby zamienić je z formy papierowej na wirtualną, zdjęcia mam już częściowo wybrane tylko mi je kasi w przepastnych głębiach chmury co mi robi za dysk - wcięło. No nic, bierz się babo, bo za niedługo po cię przyjadą. Dzisiaj jedziemy nie moim autem (!) tylko Halinki.

10:09, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 lutego 2017

Numer 1 - zaciekawiający, takie pierwsze sondujące muśnięcie, numer 2 - dla mnie bomba, numer 3 i 4 - spuśćmy na to lepiej zasłonę milczenia, i numer 5, który obejrzałam przed chwilą. Jeezzuu, jakie pomieszanie z poplątaniem, zapętlenie z częścią pierwszą, wiele niedorzeczności i - ja to bym się bardzo chętnie w robota przesiadła, a oni jakoś nie chcieli. I Schwarzen jego egger całkiem stary co jest wyjaśnione w ten sposób, że roboty się wprawdzie nie starzeją, ale ich organiczna powłoka - owszem. No dobra, idę na (uwaga, nie nad tylko na :-) jezioro.

15:00, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (4) »
sobota, 11 lutego 2017


droga (w 1/21 moja własna) przed moim domem w świetle Księżyca. Czas naświetlania - 4 sekundy.

07:49, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (5) »
piątek, 10 lutego 2017

-4, śnieg mniej więcej tak do pół łydki i słońce. No, niestety, na kije nie idziemy. Moje kijkowe koleżanki wybierają się do Szczytna, a w dodatku powiedziały - nieee, taki śnieg, nikt tamtędy chyba jeszcze nie chodził, niee, nie będziemy szlaku przecierać. No to ja znowu pojadę dziś popilnować Kazika, niech se chociaż Karolina z tego śniegu skorzysta. A póki co - muszę, oj, muszę, muszę, zwłaszcza skoro taka pogoda, przejść się na nasz wsiowy plac integracyjny porobić zdjęcia ubiegłorocznych inwestycji - do rocznego sprawozdania z działalności, które jest już zresztą gotowe tylko tych zdjęć brakuje. No to - ruszaj babo zadek z fotela i fru.

09:09, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 lutego 2017

ale dopiero tuż przed trzecią. No to zdecydowałyśmy z Karoliną, że ona przyjedzie z Kazikiem do mnie i tu se na tych nartach pobiega. No bo ona ma auto terenowe z napędem na 4 i oczywiście wyżej zawieszone, więc się nawet głębokiego śniegu nie boi. Ja zaproponowałam, że skoro taki piękny śnieg i nie wiadomo jak długo będzie to dzisiaj (jeśli mnie odśnieżą, a odśnieżyli) ja do niej przyjadę, żeby też sobie mogła ponartować. A wczoraj, nawet po tym jak już ona tu wjechała to przyjechał pan listonosz, popatrzył z szosy na moją drogę i - zostawił list u koleżanki we wsi - też się bał tu wjeżdżać, nawet jak już były koleiny po przejeździe Karoliny. Ale - po wczorajszym odśnieżeniu niewiele co napadało nowego, więc - spoko. I jakieś zakupy przy okazji zrobię, lepiej mieć zapasy na wszelki wypadek.

07:15, agnieszka_spod_szczytna
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017

Zgłosiłam do gminy zapotrzebowanie, pan powiedział, że na pewno ciągnik przyjedzie, ale czy zdąży przed tym jak ja mam jechać? Bo nie ma szans na samodzielne wyjechanie stąd, zakopię się na 100%. No, hm , może na 99, bo - jak przedwczoraj z wieczora zaczęło sypać tak sypie mniej lub bardziej do tej pory. Poddałam moim (znaczy się synowi et consortes) myśl, żeby raz dwa naszą kuzynkę Klementynę z Anglii zaprosić na łikend, albo i na dłużej. Bo już ją od jakiegoś czasu zapraszamy, a ona - że niee, że nie może, że prowadzi bed and breakfast, że tego, że śmego a nawet i owego. Ale - nigdy nie widziała prawdziwego, solidnego zaśnieżenia i jakby się zdarzyło - to przyjedzie. Tak mówiła. No to jest okazja, ma być mroźno to ten śnieg se trochę poleży. A ja, póki co, czekam na odśnieżarkę, a w międzyczasie odśnieżę samorządnie i niezależnie wyjazd z mojego podwórka.

08:20, agnieszka_spod_szczytna
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 176